poniedziałek, 1 grudnia 2008

Gaiman cd.

Postanowiłam odstawić ambitne lektury i zająć się przyemnymi. Czyli pora na krótką relacje wrazeń po "Koralinie". Jeżeli to jest bajka dla dzieci to nie chcę już nigdy czytac dziecięcych ksiazek. Przeczytanie jej całej zajęło mi godzin kilka, dosłownie. Za to oswojenie się z nią trwa i trwa. Od bardzo dawna nie bałam się czytania książek. Przez wszystkie nekroskopy i twierdze z duzą ilościa krwi i latajacych cłonków przeszłam bez większych emocji. I jakby się zastanowić, bałam się tak ostatni raz przy muminkach, gdy wkraczała Buka.

Tak więc "KOralina" sprawiła, że nie zasnę przez jakiś czas. na guziki już nie mogę patrzeć. A wszystko we mnie zastanawia się nad tym jak prawdziwa jets ta historia. nie mówię o magiczncyh światach za drzwiami i drugich-matkach. Aleo uczuciach i strachu.

środa, 26 listopada 2008

Gaiman

Po lekturze Księgi Cmentarnej powiem jedno- ta ksiażka niczego nie wnosi do życia. Nie jest wartościowa. nawet więcej, jest banalna.
I mimo to wszystko warto ją przeczytać. Wciąga. Jest miłą opowieścią kierowaną głównie do dzieci-- taka księga dżungli dziejaca się na cmentarzu. Ale ja czytałam ją z zapartym tchem i dosłownie ja pochłąnełam. Bardzo dobre noty.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Wielościan J. Sosnowski

jak narazie przeczytałam pierwsz dwa opowiadania, ale choćby dla nich ksiażka jest warta polecenia. Tak absurdalnie a jdnocześnie tak szcezrze opisywać czasy PRLu nie jest łatwo. Wielu czytając te ksiażkę w młodych bohaterach byc może odnajdzie siebie, inni swoich rodziców. Opowiadania napisane są w sposób bardzo niejednoznaczy, jednocześnie wymagający wiedzy ogólnej od czytelnika- znajomosci postaci tamtych czasów, chocby i odrobinę orientowania się w działalności "Solidarności" czy w końcu realii historycznych. Ksiżka nie dla byle kogo, jednym słowem. I choćby dlatego warto ją przeczytać. i nie zrażać się tym, że główny bohater nazywa się jak postać z komisku o Jeżu...

sobota, 15 listopada 2008

czyli co gryzie Gilperta

blogi sa takie fajne, bo jest się anonimowym. A bzdura, nie są fajne. słuzą wykrzyczeniu swoich poglądów i bólów temu, który nie umie o tym mówić wprost. Nie pisze on pamiętnika, bo chce, żeby wszyscy, cała ludzkość zobaczyła jego ból, zwróciła na niego uwagę. Lipa, i takt nikt tego nie czyta. A jeśli tak, to jest to tym bardziej przykre. Dlatego własnie należy powiedzieć "NIE" blogom wszystkich niecywilizowanych dzikusów, którzy przelewają na bloga to, że dostały klapsa od tatusia i chłopiec/dziewczynka/inne ich rzucił/rzuciła/inne. Niepotrzebne skreslić. Bim bom. Od tej pory będzie można znaleźć tu krótkie recenzje książek, filmów, komisów i innych dziko-dziwnych rzeczy jakie udało się zdobyc i przeczytać, usłyszeć, zobaczyć bądź zrobić z nimi coś innego.
Yellow lemon tree, słucha.

czwartek, 13 listopada 2008

ogólne przemyslenia nad światem i zyciem

Pierwszy wpis z natury tych głupowatych i mało ambitnych. Szkoda, zeczasami nie mija i sa takie juz na zawsze. Czas pokaże. Niniejszym mogę stwierdzić, że pierdolę. Nic mi się nie chce, jesienny dół i listopad. nienawidzę listopada, czy tez listopadów, bo każdego. Ze zgrozą uświadamiam sobie, co jestem w stanie zrobić, żeby nie udało mi sie przypadkiem zajrzeć do książek lub olimpiad, których napisanie na siebie wzięłam. Posprzatam pokój, pozmywam, wyjde z psem, odkurze, a choćby i sąsiadów. Albo nawet poczytam o Hannie Monatnie i Hight School musical. Cokolwiek, cokolwiek, cokolwiek.Wszystkiego mam dość, dopadają mnie dekadenckie nastroje. Tęsknota, Melancholia, Smutek, Zniecęcenia jako rzecze Tetmajer, bodajże. nienawidzę dekadentów. W ogóle nienawidzę wszystkiego. Dół, dół, dół.

Dowidzenia