Pierwszy wpis z natury tych głupowatych i mało ambitnych. Szkoda, zeczasami nie mija i sa takie juz na zawsze. Czas pokaże. Niniejszym mogę stwierdzić, że pierdolę. Nic mi się nie chce, jesienny dół i listopad. nienawidzę listopada, czy tez listopadów, bo każdego. Ze zgrozą uświadamiam sobie, co jestem w stanie zrobić, żeby nie udało mi sie przypadkiem zajrzeć do książek lub olimpiad, których napisanie na siebie wzięłam. Posprzatam pokój, pozmywam, wyjde z psem, odkurze, a choćby i sąsiadów. Albo nawet poczytam o Hannie Monatnie i Hight School musical. Cokolwiek, cokolwiek, cokolwiek.Wszystkiego mam dość, dopadają mnie dekadenckie nastroje. Tęsknota, Melancholia, Smutek, Zniecęcenia jako rzecze Tetmajer, bodajże. nienawidzę dekadentów. W ogóle nienawidzę wszystkiego. Dół, dół, dół.
Dowidzenia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz