środa, 26 listopada 2008

Gaiman

Po lekturze Księgi Cmentarnej powiem jedno- ta ksiażka niczego nie wnosi do życia. Nie jest wartościowa. nawet więcej, jest banalna.
I mimo to wszystko warto ją przeczytać. Wciąga. Jest miłą opowieścią kierowaną głównie do dzieci-- taka księga dżungli dziejaca się na cmentarzu. Ale ja czytałam ją z zapartym tchem i dosłownie ja pochłąnełam. Bardzo dobre noty.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Wielościan J. Sosnowski

jak narazie przeczytałam pierwsz dwa opowiadania, ale choćby dla nich ksiażka jest warta polecenia. Tak absurdalnie a jdnocześnie tak szcezrze opisywać czasy PRLu nie jest łatwo. Wielu czytając te ksiażkę w młodych bohaterach byc może odnajdzie siebie, inni swoich rodziców. Opowiadania napisane są w sposób bardzo niejednoznaczy, jednocześnie wymagający wiedzy ogólnej od czytelnika- znajomosci postaci tamtych czasów, chocby i odrobinę orientowania się w działalności "Solidarności" czy w końcu realii historycznych. Ksiżka nie dla byle kogo, jednym słowem. I choćby dlatego warto ją przeczytać. i nie zrażać się tym, że główny bohater nazywa się jak postać z komisku o Jeżu...

sobota, 15 listopada 2008

czyli co gryzie Gilperta

blogi sa takie fajne, bo jest się anonimowym. A bzdura, nie są fajne. słuzą wykrzyczeniu swoich poglądów i bólów temu, który nie umie o tym mówić wprost. Nie pisze on pamiętnika, bo chce, żeby wszyscy, cała ludzkość zobaczyła jego ból, zwróciła na niego uwagę. Lipa, i takt nikt tego nie czyta. A jeśli tak, to jest to tym bardziej przykre. Dlatego własnie należy powiedzieć "NIE" blogom wszystkich niecywilizowanych dzikusów, którzy przelewają na bloga to, że dostały klapsa od tatusia i chłopiec/dziewczynka/inne ich rzucił/rzuciła/inne. Niepotrzebne skreslić. Bim bom. Od tej pory będzie można znaleźć tu krótkie recenzje książek, filmów, komisów i innych dziko-dziwnych rzeczy jakie udało się zdobyc i przeczytać, usłyszeć, zobaczyć bądź zrobić z nimi coś innego.
Yellow lemon tree, słucha.

czwartek, 13 listopada 2008

ogólne przemyslenia nad światem i zyciem

Pierwszy wpis z natury tych głupowatych i mało ambitnych. Szkoda, zeczasami nie mija i sa takie juz na zawsze. Czas pokaże. Niniejszym mogę stwierdzić, że pierdolę. Nic mi się nie chce, jesienny dół i listopad. nienawidzę listopada, czy tez listopadów, bo każdego. Ze zgrozą uświadamiam sobie, co jestem w stanie zrobić, żeby nie udało mi sie przypadkiem zajrzeć do książek lub olimpiad, których napisanie na siebie wzięłam. Posprzatam pokój, pozmywam, wyjde z psem, odkurze, a choćby i sąsiadów. Albo nawet poczytam o Hannie Monatnie i Hight School musical. Cokolwiek, cokolwiek, cokolwiek.Wszystkiego mam dość, dopadają mnie dekadenckie nastroje. Tęsknota, Melancholia, Smutek, Zniecęcenia jako rzecze Tetmajer, bodajże. nienawidzę dekadentów. W ogóle nienawidzę wszystkiego. Dół, dół, dół.

Dowidzenia